Moja osobista recenzja autorska

Moja osobista recenzja autorska idący piękny anioł

Moja osobista recenzja książki Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo z serii Przemilczeć Armagedon to opowieść o książce traktującej o aniołach, duchach i ludziach. To historia stworzenia, opowiedziana oczyma aniołów, nie ludzi. To zasadnicza różnica w opowiadaniu historii. Opowiedziałem historię „ludzkiego początku” od zaplecza. Było to dopowiadanie historii, bo świadków tych zdarzeń brak. Taki literacki eksperyment. Udałem anioła, przez chwilę starając się myśleć jak on.


Jaką książką jest Pierwsza wojna w niebie?

To na pewno nie jest książka zwyczajna, to początek serii, otwierający cykl Przemilczeć Armagedon: Dziedzictwo, o wyraźniejszym tytule Pierwsza wojna w niebie. Książka miała dwie odsłony; pierwszą w 2014r., a drugą w 2015r. Ja osobiście wiem, że te odsłony nie były pełne, a w tej książce dla mnie osobiście czegoś zabrakło. Nie było pewnych treści, przypisów, komentarza itd. Zostało to uzupełnione, ale wydanie nie zostało dokończone. Pracuję nad tym. Książka ma obecnie ponad 900 stron i różni się zasadniczo od pierwszych dwóch wydań. Może kiedyś wrócimy jeszcze do tematu. Na ten moment, będą jedynie publikacje internetowe fragmentów oraz poruszanie tematów, związanych z książką. Aby wydać całość, muszę się do tego ponownie przekonać, że warto. Na chwilę obecną, nie wiem czy tego typu literatura znajdzie miejsce na rynku wydawniczym.


Porażka za porażką

To niewątpliwie jest porażka wydać książkę dwukrotnie, a później ją zmieniać, szykując do trzeciego wydania przez kolejną dekadę. Tak dzieje się, kiedy ma się inne zajęcia, pracuje się, a jednocześnie samemu próbuje się złapać srokę za ogon i podołać życiu. Nie da się tak.

Poza tym, ta książka nie jest łatwa. Bez sztabu ludzi, bez drugiej pary oczu i pełnego skupienia, porażka zawiśnie nad nami na starcie. Nade mną zawisła. Przyznaję się i nie będę mówił, że było inaczej.

Pozostałbym zupełnym głupcem, gdybym nie słuchał nikogo i nadal parł do przodu, stawiając na popełnione błędy. Były to, o ile pamiętam niewielkie nakłady, stąd dobrze się stało, że ta promocja nie była tak wielka. Ten eksperyment się powiódł, dotarły do mnie uwagi oraz przemyślałem sprawę dotyczącą pierwotnego tekstu. Doszło do przeredagowania. To już jest sukces, gdy słuchamy innych i nie brniemy z uporem maniaka do przodu. Ja mam w sobie dużo pokory, mimo wszystko mam.  

Chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy książkę kupili i przeczytali. To, co teraz powstało, stanowi majstersztyk, w którym już prawie osiągnąłem pułap.


Pocięta treść przed dwoma pierwszymi wydaniami

Zbyt wiele odebrałem tej książce, obawiając się pisać to, co myślę. Nie był to też dobry czas dla mnie.

Z tego, co mamy teraz, jestem dumny. Bogaty aparat krytyczny, przypisy oraz fabuła, połączona z akcją, tworzą coś nieprzyzwoicie dobrego. Mnie to się podoba, a mnie się rzadko coś podoba, zwłaszcza z tych rzeczy, które sam piszę.

To jest epika, ale są też elementy liryczne. Zawarłem tam wiele ciekawych form wyrazu, możliwych dla literatury… i myślę, że bogactwo, nie tylko treści literackiej, ale także wyjaśnienia różnych trudnych pojęć, zawarte w przypisach, urozmaicają tę książkę.  


Historia Uziela i Racheli, czyli zakazana miłość anioła i człowieka

W naszym świecie przyzwyczailiśmy się do obrazu z Księgi Rodzaju 6, gdzie mowa o olbrzymach i aniołach schodzących na Ziemię. Tworzyli potomstwo z ludźmi, a potem nastał grzech i przyszedł potop. Umyka nam stwierdzenie z Biblii, które mówi, że człowiek nie może żyć wiecznie i trzeba go zniszczyć. Do tego, dochodzi kwestia wieży Babel, budowanej przez zjednoczoną ludzkość – trzeba ją zniszczyć. Czy to nie dziwi? Nikt nad tym się nie zastanawia, a to jest ważne. To są owe niuanse.

Historia Uziela i Racheli, którą wymazano dość dawno, zakazując o niej jakiejkolwiek pamięci powraca, aby wyjaśnić. Zwracam im wolność, pisząc o nich. Po prawie czterech tysiącleciach są wolni. To był mój główny cel.


Kochankowie ożyli w książce Pierwsza wojna w niebie

Zabrzmiało przednio, ale tak jest. Chciałem, aby kochankowie ożyli na kartach mojej powieści. Umożliwiłem także poznanie aniołów. Tu znajdują się ich dokładne historie, sytuacje oraz emocje, które im towarzyszą. To więcej niż można przeczytać gdziekolwiek indziej. Z tego jestem dumny, nawet mocno. Rzucić nowe światło na tak rozpoznawalny temat, czyniąc to dodatkowo w powieści, to nie powiem, było wyzwanie. Ukazałem ich inaczej niż ktokolwiek wcześniej. 

Uczyniłem to, bo już czas pisać o rzeczywistości tak, jak ona wygląda, a nie pod publikę i na potrzeby komercji. 

Człowiek nie zasługuje na swój piedestał, ale Niebo też nie zasługuje na uwielbienie.


Szatan nie zasłużył sobie na swój los

Beliar nie zasłużył sobie na takie traktowanie. Całe zło przypisano jemu. Usprawiedliwiono człowieka, kosztem obrzucenia błotem istoty, która niczemu nie stała się winna. Dlaczego? Ze zwykłej zemsty. Beliar przekonał się, że „eksperyment człowiek” nie ma szans powodzenia i należy zakończyć istnienie ludzi, gładząc w niwecz ich zniekształcone tchnienie. Innym powodem jest to, że właśnie Beliar pomagał w tworzeniu człowieka, to on odebrał ludziom miasto Aldae-ika i wygnał ich na Ziemię. 

Nie ma większego sojusznika ludzi niż diabeł.

Cały ten watykański porządek zostanie wkrótce rozpędzony, ale nie przez ludzi tylko przez aniołów. Kłamcy zostaną osądzeni, zgodnie z prawem Zgromadzenia.


Naród wybrany to mit, to przymierze zerwano zabijając Mojżesza

Muszę to zasadniczo powiedzieć, że żaden „naród wybrany” nie istnieje. Niech uzurpatorzy znad Jordanu, mordercy ukochanego Kanaanu, zaprzestaną kłamstw.

Dziś, w Izraelu morduje się potomków Kanaana, naród Palestyny.

Gdyby aniołowie zeszli na Ziemię, pierwszą ich misją byłoby uderzenie w Izrael i ochrona Palestyny. Jeżeli to jeszcze nie nastąpiło, to znaczy, że aniołów tu nie ma.

Stwórca nikogo nie różnicuje. To przymierze padło, po mordzie na Mojżeszu. Nie ma umocowania w powoływaniu się na cokolwiek. Ostatnimi prawymi, pozostałymi z tej ludności, są ludy zamieszkujące Palestynę i ich przodkowie.


Bronić za wszelką cenę

Podstawowa dyrektywa aniołów brzmiała – bronić i chronić za wszelką cenę – tak mówił Pan. To był pewien okres na to, ja nie widzę powodu dla dalszego utrzymywania przymierza, choć ono długo wiązało w skutkach. Ja to wyjaśniam, ale to proces skomplikowany, z którym trzeba się zapoznać. Żydzi zostali wybrani do tego, aby wyhodować człowieka posłusznego i czyniącego prawo. Zakończyło się to całkowitym niepowodzeniem.

Nadejście Nazarejczyka stanowiło niepowtarzalną szansę. Uśmiercono go na krzyżu, a potem widziano żywym. W to też wchodzimy. Także, dla niektórych to może być lektura obrazoburcza. Przykro mi, ja korzystam z mojej wolności twórczej, starając się nikogo nie piętnować.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

error: Content is protected !!
GDPR Cookie Consent with Real Cookie Banner